Długie procedury, brak systemowego finansowania certyfikatów dla uczniów i nierówności między szkołami. To najważniejsze problemy, które wybrzmiały podczas posiedzenia podkomisji stałej do spraw szkolnictwa zawodowego w dniu 22 października 2026 r. Dyskusja dotyczyła funkcjonowania Zintegrowanego Systemu Kwalifikacji oraz jego wykorzystania w przygotowaniu młodych ludzi do pracy.
Podczas posiedzenia przedstawiciele Ministerstwa Edukacji Narodowej i Instytutu Badań Edukacyjnych przedstawili efekty wdrażania Zintegrowanego Systemu Kwalifikacji (ZSK) w latach 2024–2026. W centrum dyskusji znalazły się jednak nie tylko dotychczasowe osiągnięcia, lecz także problemy, które utrudniają szkołom, uczniom i pracodawcom korzystanie z systemu.Z wypowiedzi uczestników wynika, że mimo rosnącej liczby certyfikatów ZSK nadal wymaga zmian organizacyjnych, finansowych i legislacyjnych.
Procedury trwają nawet trzy lata
Jednym z najpoważniejszych problemów jest długi czas rozpatrywania wniosków o włączenie nowych kwalifikacji do ZSK. Jak poinformowali przedstawiciele Instytutu Badań Edukacyjnych, procedura trwa zazwyczaj od dwóch do trzech lat. W ministerstwach znajduje się ponad 200 wniosków oczekujących na rozpatrzenie.
Wśród przyczyn wskazano ograniczone zasoby kadrowe urzędów, brak wystarczających środków oraz trudności w znalezieniu ekspertów posiadających odpowiednią wiedzę branżową. Zdarza się, że nabory specjalistów trzeba powtarzać nawet cztery lub pięć razy. Długi czas oczekiwania utrudnia reagowanie na potrzeby rynku pracy. Branże zgłaszają zapotrzebowanie na nowe kwalifikacje, ale ich formalne wprowadzenie do systemu wymaga wielu miesięcy, a często kilku lat.
W związku z tym zapowiedziano analizę procedur w ramach prac nad zmianami ustawy o ZSK. Przedstawiciele IBE wskazali również na potrzebę uproszczenia systemu zewnętrznego zapewniania jakości, który obecnie jest kosztowny i nie działa w optymalny sposób.
Certyfikaty dla uczniów. Problemem są koszty
Szczególnie krytyczne uwagi dotyczyły dostępu uczniów techników i szkół branżowych do dodatkowych kwalifikacji wymaganych przez pracodawców. Choć przepisy umożliwiają przygotowywanie uczniów do zdobywania kwalifikacji rynkowych i sektorowych, w praktyce wiele zależy od możliwości finansowych samorządu, szkoły oraz dostępności instytucji certyfikujących.
Przygotowanie i przeprowadzenie walidacji, czyli sprawdzenia, czy kandydat rzeczywiście posiada określone umiejętności, wiąże się z kosztami. Szkoły często korzystają w tym celu z funduszy europejskich, projektów oraz środków organów prowadzących. Nie ma jednak powszechnego rozwiązania, które zapewniałoby uczniom równy dostęp do takich możliwości. Podczas dyskusji zwrócono uwagę, że może to prowadzić do nierówności między szkołami. Uczniowie jednych placówek mogą zdobywać dodatkowe certyfikaty bez ponoszenia opłat, podczas gdy inni muszą szukać środków na ich uzyskanie. Skalę problemu pokazują dane przedstawione przez IBE. Do końca czerwca 2026 r. odnotowano 303 walidacje kwalifikacji przeprowadzone dla uczniów. W zestawieniu z ogólną liczbą wydanych certyfikatów jest to niewielki wynik.
Przedstawiciele instytutu opowiedzieli o dobrych praktykach, między innymi w Zespole Szkół nr 1 we Władysławowie, gdzie organizowane są dodatkowe zajęcia praktyczne w ramach tzw. kursowych piątków, oraz w Zespole Szkół nr 1 w Wieluniu, gdzie uczniowie zdobywają kwalifikację związaną z montażem stolarki budowlanej.Przykłady te pokazują, że rozwiązanie może przynosić korzyści. Jednocześnie jego wdrożenie zależy od lokalnych warunków, zaangażowania dyrekcji i nauczycieli oraz możliwości pozyskania finansowania. Uczestnicy wskazali więc na potrzebę stworzenia rozwiązań systemowych, które ograniczą te różnice.
Drogie uprawnienia wymagane przez pracodawców
Mocny głos w dyskusji zabrała Dorota Kotwicka, dyrektor Zespołu Szkół Chłodniczych i Elektronicznych w Gdyni. Zwróciła uwagę na sytuację uczniów kształcących się między innymi w zawodach technik chłodnictwa i klimatyzacji oraz technik elektronik.Jak podkreśliła, samo ukończenie szkoły i zdanie egzaminów zawodowych nie zawsze wystarcza, aby absolwent mógł rozpocząć pracę. W wielu branżach pracodawcy wymagają dodatkowych uprawnień, między innymi gazowych lub elektrycznych.
Dyrektor zapytała przedstawicieli ministerstwa, czy możliwe jest uznawanie efektów egzaminów zawodowych OKE przy zdobywaniu takich uprawnień. Zwróciła uwagę, że część wymaganej wiedzy i umiejętności jest już sprawdzana podczas egzaminów państwowych, a konieczność ponownego przechodzenia kosztownych szkoleń i egzaminów stanowi dodatkowe obciążenie.
Wskazała również na różnice w możliwościach finansowych samorządów. Niektóre mogą opłacić uczniom wymagane certyfikaty, inne nie dysponują takimi środkami. W efekcie młodzi ludzie kończący podobne kierunki mogą mieć różne możliwości wejścia na rynek pracy.
W swojej wypowiedzi poruszyła także kwestię wspierania zawodów szczególnie potrzebnych gospodarce, wskazując między innymi na rozwój energetyki, sektora offshore i zapotrzebowanie na elektryków. Zapytała, czy rozważane jest finansowanie bezpłatnych certyfikatów dla uczniów kształcących się w zawodach o szczególnym znaczeniu dla rozwoju poszczególnych regionów i branż. Przedstawiciel Ministerstwa Edukacji Narodowej odpowiedział, że resort stara się ułatwiać absolwentom zdobywanie uprawnień tam, gdzie pozwalają na to przepisy. Zastrzegł jednak, że wiele z nich podlega regulacjom innych ministerstw. Nie przedstawił konkretnej deklaracji dotyczącej uznawania egzaminów OKE za podstawę do uzyskania wskazanych uprawnień.
Brakuje danych o uczniach zdobywających kwalifikacje
Wystąpienie dyrektor Kotwickiej ujawniło również problem z monitorowaniem efektów kształcenia zawodowego. Przedstawiciele MEN i IBE potwierdzili, że dysponują danymi dotyczącymi egzaminów zawodowych OKE, ale informacje o uczniach zdobywających dodatkowe kwalifikacje wolnorynkowe i sektorowe są niepełne. Szkoły nie mają obowiązku przekazywania pełnych danych o liczbie uczniów, którzy ostatecznie uzyskali certyfikaty wydawane przez zewnętrzne instytucje certyfikujące. Co więcej, osoby przystępujące do walidacji nie zawsze informują te instytucje, że są uczniami lub absolwentami szkół zawodowych. Utrudnia to ocenę, w jakich branżach dodatkowe kwalifikacje są najczęściej zdobywane, ilu uczniów korzysta z takich możliwości i jak finansowane są te działania. Bez pełniejszych danych trudno ocenić skalę nierówności między placówkami oraz zaplanować skuteczne wsparcie. Dlatego przedstawiciele IBE zapowiedzieli rekomendowanie zmian, które pozwolą lepiej monitorować ten proces w Systemie Informacji Oświatowej.
ZSK nadal mało znany pracodawcom
Krytyczne uwagi zgłosił również Krzysztof Sadowski, reprezentujący Związek Rzemiosła Polskiego. Podkreślił, że Zintegrowany System Kwalifikacji nie jest jeszcze dostatecznie rozpowszechniony wśród przedsiębiorców. Zwrócił uwagę na potrzebę prowadzenia szkoleń dla osób odpowiedzialnych za opisywanie kwalifikacji oraz stworzenia programu wspierającego ich wdrażanie. Koszty przygotowania dokumentacji, włączenia kwalifikacji do systemu i uzyskania uprawnień do certyfikowania mogą być istotną barierą dla organizacji branżowych. Dyrektor Krzysztof Sadowski postulował również lepsze powiązanie kwalifikacji rzemieślniczych z ZSK. Wskazał na możliwość wykorzystania mikropoświadczeń do potwierdzania poszczególnych umiejętności, aktualizowania wiedzy oraz wspierania ścieżek prowadzących do świadectw czeladniczych i dyplomów mistrzowskich.Przedstawiciel rzemiosła poruszył także kwestię kwalifikacji związanych z wykonywaniem tatuaży. Zapowiedział rozważenie opracowania standardów egzaminacyjnych dla tego zawodu, podkreślając znaczenie jakości usług i bezpieczeństwa klientów.
Wśród jego propozycji znalazło się ponadto lepsze wykorzystanie istniejących narzędzi doradztwa zawodowego, w tym rozwiązań opracowanych przez wojewódzkie urzędy pracy i izby rzemieślnicze.
Nowy portal i zmiany w ustawie. Na efekty trzeba poczekać
Podczas posiedzenia przedstawiciele MEN i IBE przedstawili plany dalszego rozwoju systemu. Jednym z nich jest utworzenie portalu InfoKariera.gov.pl, który ma zintegrować dotychczasowe źródła informacji o kwalifikacjach, zawodach i możliwościach rozwoju. Portal ma ułatwiać planowanie kariery uczniom i osobom dorosłym. Ma także łączyć informacje o kwalifikacjach z ofertą usług rozwojowych i narzędziami doradztwa zawodowego.Przewodnicząca podkomisji zapytała o harmonogram prac oraz możliwość przeprowadzenia nowelizacji ustawy o ZSK jeszcze w obecnej kadencji Sejmu. W odpowiedzi przedstawiciel ministerstwa przyznał, że zakończenie procesu legislacyjnego w tym terminie jest mało prawdopodobne. W ramach projektu ZSK7 mają być prowadzone prace nad zmianami w systemie zapewniania jakości, analizą możliwości włączenia mikropoświadczeń do ZSK oraz rozwiązaniami dotyczącymi finansowania włączania i certyfikowania kwalifikacji. Osobnym kierunkiem jest opracowanie systemu monitorowania zapotrzebowania na kwalifikacje, umiejętności i zawody na całym rynku pracy. Ma on wykorzystywać dane z ofert pracy oraz zasoby między innymi GUS, ZUS i PARP, a także informacje o losach absolwentów.
Potrzebne rozwiązania, które wyrównają szanse
Posiedzenie pokazało, że Zintegrowany System Kwalifikacji rozwija się i przynosi efekty, ale dostęp do jego możliwości nadal nie jest równy. Największe problemy dotyczą czasu wprowadzania nowych kwalifikacji, kosztów certyfikacji, braku pełnych danych oraz niewystarczającej znajomości systemu wśród pracodawców. Szczególnie istotne pozostaje pytanie o to, czy uczeń kończący szkołę zawodową będzie mógł zdobyć uprawnienia rzeczywiście potrzebne do podjęcia pracy, niezależnie od miejsca zamieszkania i możliwości finansowych samorządu. Z wypowiedzi uczestników wynika, że dalszy rozwój ZSK wymaga nie tylko nowych narzędzi i portali informacyjnych, lecz także rozwiązań, które ułatwią finansowanie certyfikatów, usprawnią procedury i pozwolą lepiej powiązać programy kształcenia z wymaganiami pracodawców.
Zintegrowany System Kwalifikacji (ZSK) – ZSK funkcjonuje od 2016 roku na mocy ustawy z 2015 roku, jako instrument polityki państwa wspierający uczenie się przez całe życie. Jego celem jest uporządkowanie kwalifikacji, zapewnienie ich jakości i przejrzystości.Za koordynację odpowiada minister właściwy do spraw oświaty i wychowania, wspierany przez Radę Interesariuszy ZSK (organ opiniodawczo-doradczy) oraz Instytut Badań Edukacyjnych (IBE), który prowadzi zintegrowany rejestr kwalifikacji (ZRK).
- 2019 – Integracja z kształceniem zawodowym:
- Wprowadzono możliwość wykorzystania części obowiązkowych zajęć edukacyjnych w szkołach zawodowych na uzyskanie dodatkowych uprawnień zawodowych lub kwalifikacji rynkowych włączonych do ZSK.
- Przewidziano nieodpłatną walidację i certyfikowanie dla uczniów (choć z ograniczonym wykorzystaniem z przyczyn budżetowych).
- Rozwiązanie to okazało się istotne dla rozwoju ZSK i kształcenia zawodowego, z widocznymi dobrymi praktykami.
- 2024 – Kwalifikacje Sektorowe i Branżowe Centra Umiejętności (BCU):
- Wprowadzono nową kategorię kwalifikacji sektorowych, które mogą być włączane do ZSK i certyfikowane wyłącznie przez podmioty branżowe (izby, stowarzyszenia, ITE) tworzące BCU.
- Przygotowywanie do uzyskania kwalifikacji sektorowych jest jednym z zadań BCU.
Skala i Efekty ZSK (stan na czerwiec 2026 r.)
- Liczba kwalifikacji w rejestrze: Prawie 21 tysięcy, z czego większość to dyplomy uczelni.
- Kwalifikacje spoza systemu oświaty (istotne dla szkolnictwa zawodowego):
- 269 kwalifikacji wolnorynkowych.
- 31 kwalifikacji sektorowych (z czego 21 ma już instytucje certyfikujące).
- 23 kwalifikacje rzemieślnicze.
- Instytucje certyfikujące: 142 podmioty (w tym 8 dla kwalifikacji sektorowych, izby rzemieślnicze dla rzemieślniczych).
- Wydane certyfikaty: Łącznie prawie 60 tysięcy (58 731).
- Prawie 45 tys. dla kwalifikacji wolnorynkowych.
- Około 12 tys. dla kwalifikacji rzemieślniczych.
- Blisko 1,5 tys. dla kwalifikacji sektorowych (tendencja mocno wzrostowa od 2025 roku, same H1 2026 to 14 tys.).



